Opowiem Ci prawdziwą historię. Chcesz jej posłuchać?
Nigdy bym nie pomyślał, że moja historia z profesjonalnym pisaniem zacznie się od maila do młodego, polskiego milionera...
Od dziecka uwielbiałem pisać. Brzmi dość banalnie, bo mam wrażenie, że mówi to większość osób, żyjących z pisania. Niemniej nie potrafię znaleźć lepszych i trafniejszych słów na oddanie mojego stosunku do tej pozornie prostej czynności.
Pierwszą książkę napisałem w wieku 6 lat. Dumny z trzech stron tekstu, związałem ją pomarańczową wstążką, już wtedy marząc o byciu pisarzem. Zanim jednak wydałem powieść młodzieżową, minęło 14 lat. W tym czasie prowadziłem dzienniki, notatki i różnorodne zapiski. Bawiłem się w wymyślanie wyimaginowanych turniejów piłki nożnej, które oczywiście skrzętnie zapisywałem. Później zostałem trenerem personalnym i chciałem pomagać ludziom od strony dietetyczno-treningowej. Tworzyłem kilkudziesięciostronnicowe plany oraz porady treningowe i dietetyczne, które były źródłem wiedzy dla moich klientów.
Pisanie było więc ze mną od zawsze, ale wyłącznie w formie pasji lub hobby, bo jak większość dzieci i nastolatków, chodziłem do szkoły, biegałem i grałem w piłkę nożną, smakowałem życia, miałem „ciekawe” pomysły (np. o zostaniu profesjonalnym pokerzystą) oraz poznawałem świat, także ten internetowy. Poza tym dość dużo grałem w szachy z pewnymi sukcesami na szczeblu krajowym. Dziś z zainteresowaniem obserwuję karierę, chociażby Jana-Krzysztofa Dudy (mojego rówieśnika), z którym miałem przyjemność stoczyć pojedynek na Mistrzostwach Polski w 2008 r.
Nie mam jednak zamiaru tworzyć tutaj własnej biografii, więc skupię się na pisaniu, które przez prawie 27 lat mojego życia bardzo ewoluowało: od dziecięcego zaciekawienia, przez nastoletnią zabawę i rozrywkę, aż po pracę, sposób wyrażania siebie i autoterapię.
Jeżeli nadal jesteś ciekawy mojej historii, będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz i będziesz czytać dalej. Jeśli natomiast nie masz na to ochoty, bo wiesz już wystarczająco wiele, możesz przejść od razu do konkretnych działań!
Niedzielne popołudnie, kwiecień 2018 r. Mam 20 lat i ewidentnie szukam drogi dla siebie. Znajomi z liceum kończą pierwszy rok studiów, a ja jedyne co kończę, to paczkę ciastek i kubek herbaty, wpatrując się w monitor komputera. Przed chwilą napisałem maila do młodego, polskiego milionera. Wcześniej przeczytałem jego post o ideologicznych planach i zamierzeniach. Zachłyśnięty „wielkim światem” (widzianym tylko przez ekran telefonu), amerykańskimi „coachami” i frazesami typu „Go hard or Go home”, skleiłem maila, który mógłby być jednocześnie pochwalnym psalmem i hymnem, śpiewanym na cześć tego bogatego jegomościa. Po chwili zawahania, wysłałem wiadomość i wyłączyłem komputer. Dokończyłem jeszcze paczkę ciastek, obejrzałem głupoty na Instagramie i zająłem się sobą. Wróciłem do rzeczywistości, w której miałem mnóstwo pytań i mało odpowiedzi.
Po pewnym czasie dostałem odpowiedź. Powiedzieć, że byłem zdziwiony, to jak nic nie powiedzieć. Serce waliło mi szybciej, niż przed egzaminem maturalnym z języka polskiego, przed którym wiedziałem tylko jedno: „Lalka” Prusa to rozwiązanie dobre na wszystko. Odpowiedź na mojego maila była krótka, ale konkretna. Padły tam wyrażenia typu: „Dziękuję i jestem wzruszony Twoją wiadomością”, „Jaką rolę widziałbyś dla siebie w tym projekcie, bo będziemy szukać dziennikarza i edytora?” oraz „Czy mogę udostępnić na Facebooku Twojego maila, anonimowo?”
Ostatnie pytanie – i moja zgoda na udostępnienie – okazały się kluczowe w kontekście mojej historii i drogi do zostania copywriterem.
Jeżeli liczysz, że to historia rodem z amerykańskiego snu, gdzie zaczynam współpracę z milionerem i pnę się po szczeblach biznesowego świata, to przykro mi, ale to nie ta opowieść. W rzeczywistości wymieniliśmy tylko kilka maili. Stanęło na tym, że milioner odezwie się do mnie, gdy będzie wiedział więcej na temat realizacji swojego projektu. Nigdy więcej nie mieliśmy jednak kontaktu, z tego, co wiem, projekt ostatecznie nie doszedł do skutku, a sam milioner kilka lat później zniknął z przestrzeni publicznej.
Jednak pomimo tego ta historia ma szczęśliwą kontynuację.
Choć milioner już się nie odezwał, to w komentarzach pod postem, w którym udostępnił anonimowo mojego maila, zgłosił się pewien mężczyzna. Przekaz jego wiadomości był prosty: „Proszę autora tego maila o kontakt, ponieważ mogę mieć dla niego pracę”. Z dużym lękiem i niepewnością, skontaktowałem się z autorem komentarza i w ten sposób – w 2018 r. – rozpoczęła się moja przygoda z portalem Worldmaster, która trwa do dziś w różnych konfiguracjach. W tym czasie – pomagając budować i rozwijać portal – przeszedłem drogę od pisania tekstów blogowych, przez bycie redaktorem, aż na copywritingu i optymalizacji SEO, kończąc. Rok później w 2019 r. wydałem własną książkę pod egidą wydawnictwa Novae Res. Powieść zatytułowałem „Wrota Mordoru” (tak – byłem zafascynowany Tolkienem i prawdę mówiąc, nadal kocham „Śródziemie”, które stworzył i nie uważam, że ekranizacja „Hobbita” jest bardzo zła i odbiega od „Władcy Pierścieni”). Równocześnie z napisaniem i wydaniem książki, zacząłem rozwijać się w obszarze marketingu, copywritingu oraz biznesu.
W rezultacie moja profesjonalna przygoda z copywritingiem trwa od ponad 5 lat. W międzyczasie zdecydowałem się również założyć firmę, która w 2025 roku skończy 3 lata. Skłamałbym, gdybym powiedział, że marzyłem o byciu copywriterem. Będąc dzieckiem, nawet nie wiedziałem, że istnieje taki zawód. Niemniej jako nastolatek marzyłem o zarabianiu i życiu z pisania. Choć wciąż nie wszystko jest takie, jakie chciałbym, aby było, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zrealizowałem i dalej realizuję swoje nastoletnie marzenia.
Do tej pory na portalu Worldmaster opublikowałem ponad 140 artykułów na temat: zdrowia, rozwoju osobistego, diety oraz stylu życia. W ostatnich latach publikuję natomiast eseje, które stały się dla mnie jedną z ulubionych form literackich i wyrażania siebie. Jeżeli chcesz poczytać o czymś innym, niż marketing czy copywriting, a także poznać moje początki internetowego tworzenia, zapraszam do lektury.
Nigdy nie byłem entuzjastą ustrukturyzowanej edukacji: szkolnej lub jakiejkolwiek innej. Jestem typem samouka: lubię samodzielnie zdobywać wiedzę i osadzać ją w konkretnym kontekście. Z tego względu od samego początku towarzyszy mi nieustanna edukacja i zdobywanie wiedzy w zakresie copywritingu, content marketingu oraz SEO. Czytam blogi bardziej doświadczonych kolegów i koleżanek po fachu, oglądam filmy na YouTube i webinary, korzystam z poradników, przerabiam książki, a także rozmawiam z bardziej doświadczonymi osobami i życzliwymi przyjaciółmi. Oprócz tego uczestniczę w kursach, szkoleniach, warsztatach i konferenacjach. Ciągle się uczę i życzę sobie, abym nigdy nie przestał. Równocześnie regularnie piszę książki i choć wydałem jedną, to kilka kolejnych (i kilkanaście opowiadań) czeka na swój moment w „elektronicznej szufladzie” (na dysku komputera).
Nie mam zamiaru przekonywać Cię, że „jestem najlepszym copywriterem”. Robi mi się niedobrze, gdy czytam takie kłamstwa, łechtające ego autorów. Wyrażenia typu: „gwarantowane efekty”, „100% skuteczności” czy „najskuteczniejszy copywriting” sprawiają, że szybko opuszczam stronę internetową i pragnę o niej zapomnieć. Nie lubię „sztuczności” i robienia z copywritingu dziedziny, która „zbawi świat”. Nie ufam ludziom, którzy uprawiają takie podejście. Między innymi dlatego sam tego nie robię. Zamiast tego stawiam na naturalność, szczerość i otwartość. Twardo stąpam po ziemi, więc zdaję sobie sprawę, że nie jestem najlepszym copywriterem: ani na świecie, ani w Polsce. Prawdopodobnie znajdziesz lepszych specjalistów ode mnie: zarówno w zakresie copywritingu, jak i SEO czy content marketingu. Robię sobie niezłą antyreklamę, prawda?
Mówię jednak o tym, bo chcę, żebyś zobaczył i zobaczyła we mnie człowieka, który nie jest najlepszym copywrierem, ale który kocha pisać. Mogę Cię więc zapewnić, że w mojej pracy odnajdziesz nie tylko wiedzę i umiejętności, ale również uwielbienie do pisania, opowiadania historii, prowadzenia narracji i bawienia się słowem. Jeśli tego szukasz i potrzebujesz, służę Ci pomocą!
Copywriting, content marketing, SEO i praca, którą wykonuję, to dodatek do mojego życia. Oprócz tego spełniam się w innych dziedzinach: biegam po górach i lasach, edukuję się w zakresie finansów i inwestowania, z niecierpliwością czekam na weekendowe wyścigi Formuły 1, czasami gram w szachy, praktykuję jogę, czytam dużo książek, gotuję i piekę ciasta, a przede wszystkim po prostu żyję – ze sobą i ze swoją partnerką, rodziną, bliskimi oraz przyjaciółmi.
Nie od zawsze marzyłem o tym, aby móc żyć z pisania, ale gdy miałem 20 lat i szukałem drogi dla siebie, to marzenie było ze mną już od długiego czasu. Dziś mogę powiedzieć, że moje marzenia spełniają się: jestem copywriterem, content marketerem i prowadzę własną firmę, a do tego napisałem książkę i tworzę kolejne. Mam pracę, którą szczerze lubię, nawet jeżeli czasami mam ochotę wyrzucić komputer przez okno. Z pisaniem łączy mnie relacja, która nie zawsze jest łatwa, ale bez wątpienia jest satysfakcjonująca i wywołująca uśmiech na mojej twarzy.
Szczerze dziękuję Ci, że dotrwałeś do tego momentu i postanowiłeś dać mi swój czas. Mam nadzieję, że w przyszłości będę mógł odwdzięczyć się świetnymi tekstami, które zrealizują Twoje cele marketingowe, biznesowe czy sprzedażowe. Teraz już wiesz, gdzie mnie szukać, więc jeżeli będziesz potrzebować mojego wsparcia, po prostu napisz!
Wypełnij formularz
albo napisz do mnie na
bruchtomasz@gmail.com
Pisaniem zajmuję się od dziecka. Copywritingiem – od ponad 7 lat. Uczestniczyłem w setkach projektów, ale wciąż ekscytuje mnie myśl o kolejnych. Uwielbiam bawić się słowami. Jako człowiek używam ich, aby wyrażać siebie. Jako copywriter – robię z nich użytek dla moich klientów, którzy chcą z sukcesem budować firmy i marki w Internecie.